Facebook Instagram YouTube Wydawnictwo Dehon

Zgromadzenie Księży Najświętszego Serca Jezusowego

Prowincja Polska

  • Home
  • Cel projektu
  • O nas
  • Założyciel
  • Prawa autorskie i udostępnianie
  • Kontakt

Wyszukaj

Anuluj
  1. Strona główna
  2. Święci i kandydaci
  3. Słuchali głosu Dobrego Pasterza (Homilia w czasie Mszy Świętej beatyfikacyjnej ks. Marcina Capellego SCJ, ks. Elia Comini i ks. Ubaldo Marchioni)
kard. Marcello Semeraro

Słuchali głosu Dobrego Pasterza (Homilia w czasie Mszy Świętej beatyfikacyjnej ks. Marcina Capellego SCJ, ks. Elia Comini i ks. Ubaldo Marchioni)

wrz 30, 2026

Homilia kard. Marcello Semeraro w czasie Mszy Świętej beatyfikacyjnej ks. Marcina Capellego SCJ, ks. Elia Comini i ks. Ubaldo Marchioni

 

Słuchali głosu Dobrego Pasterza

Pięć lat temu przybyłem tutaj na beatyfikację ks. Giovanniego Fornasiniego. Z głębokim wzruszeniem powracam zatem do Bazyliki św. Petroniusza, aby w imieniu Papieża przewodniczyć obrzędowi beatyfikacji trzech kolejnych kapłanów-męczenników i sprawować z wami Eucharystię, z sercem przepełnionym wdzięcznością. To właśnie w tym Sakramencie, w którym głosimy śmierć i zmartwychwstanie Pana, najgłębszy sens odnajdują historie tych nowych błogosławionych: księdza Ubalda Marchioniego (kapłana diecezjalnego), księdza Elii Cominiego (salezjanina) i księdza Marcina Capellego (sercanina).

Ich historie przenoszą nas w czasy jednego z najbardziej tragicznych i burzliwych momentów naszej historii: masakry na Monte Sole, znanej wielu jako masakra w Marzabotto. Ponad dziesięć lat temu poznałem ich losy dzięki książce zatytułowanej Le querce di Monte Sole (Dęby z Monte Sole) – to sugestywny obraz ludzi, którzy trwali niezachwianie, podczas gdy wszystko wokół zdawało się walić w gruzy. Czcząc ich męczeństwo, głosimy ich udział w śmierci Pana, ale głosimy również prawdę o Jego zmartwychwstaniu. W ich przypadku spełniła się obietnica Apostoła: „Jeśliśmy bowiem z Nim współumarli, wespół z Nim też żyć będziemy” (2 Tm 2,11).

Od wieków liturgia Kościoła – w upamiętnieniu męczenników – podejmuje starożytny hymn, który dziś zdaje się ułożony właśnie dla tych trzech nowych błogosławionych: „Christo profusum sanguinem… laetis sequamur vocibus”. „Krew przelaną dla Chrystusa... wysławiajmy radosnymi głosami”. Z ludzkiego punktu widzenia pieśń ta wydaje się niemal paradoksalna: jak można mówić o radości w obliczu niewinnie przelanej krwi? Odpowiedź nie płynie z gloryfikacji cierpienia, lecz z tajemnicy Chrystusa, zawartej w słowach, które usłyszeliśmy od świętego Pawła: „Niech was ożywiają te same uczucia, jakie były w Chrystusie Jezusie... On ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi”. Oznacza to, że tajemnicą męczenników nie jest heroizm, lecz miłość, która ogołaca samą siebie. Ów starożytny hymn dodaje, że w oczach świata śmierć męczenników może wydawać się rośliną niewydającą ani owocu, ani kwiatu; a jednak właśnie ta pustka stała się miejscem, w którym Bóg sprawił, że zakwitła miłość. Tak jak Chrystus niczego nie zachował dla siebie, tak też ksiądz Ubaldo, ksiądz Elia i ksiądz Marcin niczego nie zachowali dla siebie – nawet własnego życia.

Mogli byli uciec. W owych straszliwych dniach łapanek droga do ocalenia wciąż pozostawała otwarta. Wielu ludzi, kierując się szczerą troską, namawiało ich do ratowania się. Byłby to wybór po ludzku zrozumiały. Jednak właśnie na tym życiowym rozdrożu usłyszeli inny głos: ten, który dziś ukazuje nam Ewangelia. „Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je i idą one za Mną”. Ksiądz Ubaldo, ksiądz Elia i ksiądz Marcin zrozumieli, że głos Dobrego Pasterza nie wzywa ich do ucieczki przed niebezpieczeństwem, lecz do trwania u boku powierzonych im ludzi. Owczarnia była przerażona, rozproszona i bezbronna; tymczasem prawdziwy pasterz nie porzuca owiec, gdy nadchodzą wilki. Dlatego pozostali. Dobrowolnie zrezygnowali z własnego bezpieczeństwa, by w pełni dzielić los powierzonych im braci. Bracia i siostry, właśnie w tym tkwi piękno ich świętości.

Kościół słusznie odróżnia dziś męczeństwo od ofiarowania życia: to dwie odrębne drogi, z których każda ma swój własny charakter, a jednak obie wypływają z tego samego źródła – z miłości Chrystusa. Nasi błogosławieni nie szukali męczeństwa; podjęli jednak decyzję, by nie opuszczać swojej owczarni. Było to prawdziwe ofiarowanie życia: wybór wolny, świadomy i głęboko duszpasterski. To właśnie ta gotowość przygotowała ich na przyjęcie męczeństwa, gdy uderzyła w nich nienawiść do wiary. Choć odrębne, a jednak ściśle ze sobą złączone oblatio vitae (ofiarowanie życia) i męczeństwo wzajemnie się rozjaśniają w świetle ewangelicznej logiki Dobrego Pasterza, który oddaje życie za swoje owce.

Spójrzmy na księdza Ubalda Marchioniego. Mógł się ocalić, a jednak wybrał pozostanie przy swoim ludzie. Padł na stopniach ołtarza, jakby składając własne życie w ofierze wraz z Ofiarą eucharystyczną. Przychodzą na myśl słowa Psalmu: „Przystąpię do ołtarza Bożego, do Boga, który rozwesela młodość moją” (Ps 43,4) – słowa, które kapłan wypowiadał niegdyś u stóp ołtarza na początku Mszy Świętej: „ad Deum qui laetificat juventutem meam”. Ksiądz Ubaldo miał zaledwie dwadzieścia sześć lat! Wraz z nim spójrzmy na księdza Elię Cominiego. Po odprawieniu Mszy Świętej, która okazała się ostatnią w jego życiu, pozwolił się prawdziwie połamać – niczym Chleb eucharystyczny – dla zbawienia swojego ludu. I rozważmy postawę księdza Marcina Capellego. Jego kapłańska wierność stała się świadectwem otwartego Serca Chrystusa: pozostał obecny jako pasterz, brat i człowiek Boży. Żaden z nich nie próbował uciec przed losem swojej wspólnoty. Po prostu wybrali pozostanie na miejscu.

Dzisiaj, świętując beatyfikację tych męczenników, rozumiemy, że ich życie nie zostało zniszczone przez zło, lecz dopełnione przez miłość. Dlatego ich krew nie woła o pomstę, lecz głosi Chrystusa. Jest ona wonią Kościoła, który nie ucieka, nie porzuca, lecz trwa w solidarności z cierpiącymi. Jak napisał brat Kardynał Arcybiskup, świadectwo tych, którzy zdecydowali się pozostać ze swoją wspólnotą, stanowi również dla nas głębokie wyzwanie: wzywa nas do dokonania zdecydowanego wyboru na rzecz pokoju, do łączenia sił z tymi, którzy pracują nad rozbrojeniem serc i rąk, nad łagodzeniem wrogości poprzez dialog oraz nad wspólnym krzewieniem prawdy i przebaczenia, sprawiedliwości i miłosierdzia. Niech nowi błogosławieni wyproszą nam łaskę rozpoznawania głosu Dobrego Pasterza – także pośród prób naszych czasów – oraz odwagę, by za nim podążać. Amen.

 

Bolonia – Bazylika San Petronio, 27 września 2026 roku

Marcello Kard. Semeraro

 

(Tłumaczenie: ks. Leszek Poleszak SCJ).

 

 

Wersja oryginalna w języku włoskim:

 

Źródło: https://www.causesanti.va/it/dicastero-delle-cause-dei-santi/prefetto-dicastero-cause-santi/omelie-del-prefetto/omelia-semeraro-beatificazione-bologna-marchioni-comini-capelli.html (odczyt z dn. 28.09.2026 r.).

 

Ascoltarono la voce del Buon Pastore

 

Omelia nella beatificazione dei sacerdoti: Ubaldo Marchioni, diocesano; Elia Comini, salesiano e Martino Capelli, dehoniano.

 

 

Nel medesimo periodo di cinque anni or sono giunsi qui per la beatificazione di don Giovanni Fornasini. Torno, dunque, con emozione in questa Basilica di San Petronio per presiedere, a nome del Papa, il rito della beatificazione di altri tre sacerdoti martiri e celebro con voi la Santa Eucaristia avendo l’animo colmo di gratitudine: in questo Sacramento, dove annunciamo la morte del Signore e proclamiamo la sua risurrezione, trova il suo significato più profondo anche la vicenda dei nuovi Beati: don Ubaldo Marchioni, sacerdote diocesano, don Elia Comini, salesiano, e padre Martino Capelli, dehoniano.

Le loro vicende ci riportano a uno dei momenti più tragici e confusi della nostra storia: l’eccidio di Monte Sole, che molti conoscono come l’eccidio di Marzabotto. Più di dieci anni fa lessi la loro storia in un libro dal titolo Le querce di Monte Sole: un’immagine eloquente di uomini rimasti saldi mentre tutto sembrava crollare. Celebrando il loro martirio, noi annunciamo la loro partecipazione alla morte del Signore; ma proclamiamo anche la verità della sua risurrezione. Per loro si è compiuta la promessa dell’Apostolo: «Se moriamo con lui, con lui anche vivremo» (2Tm 2,11).

Da secoli la liturgia della Chiesa fa risuonare, nella memoria dei martiri, un antico inno che oggi sembra composto proprio per questi tre nuovi Beati: Christo profusum sanguinem… laetis sequamur vocibus. «Cantiamo con voci festose il sangue versato per Cristo, la vittoria dei martiri, la corona preparata nei cieli per loro». Umanamente questo canto appare quasi un paradosso: come si può parlare di gioia davanti al sangue innocente? La risposta non nasce dall’esaltazione della sofferenza, ma dal mistero di Cristo, secondo le parole che abbiamo ascoltato da san Paolo: «Abbiate in voi gli stessi sentimenti di Cristo Gesù… Egli svuotò se stesso, assumendo la condizione di servo». Vuol dire che il segreto dei martiri non è l’eroismo, ma l’amore che si svuota di sé. L’antico inno aggiunge che, agli occhi del mondo, la morte dei martiri può sembrare come una pianta senza frutto né fiore; eppure proprio quel vuoto è diventato il luogo in cui Dio ha fatto fiorire la carità. Come Cristo non trattenne nulla per sé, così don Ubaldo, don Elia e padre Martino non trattennero neppure la propria vita.

Avrebbero potuto fuggire. Nei giorni terribili dei rastrellamenti la via della salvezza era ancora aperta. Molti, mossi da sincero affetto, li esortavano a mettersi in salvo. Sarebbe stata una scelta umanamente comprensibile. Ma proprio in quel bivio essi riconobbero un’altra voce: quella che il Vangelo ci ha fatto ascoltare oggi. «Le mie pecore ascoltano la mia voce; io le conosco ed esse mi seguono». Don Ubaldo, don Elia e padre Martino compresero che la voce del Buon Pastore non li chiamava lontano dal pericolo, ma accanto al loro popolo. Il gregge era impaurito, disperso, indifeso; il vero pastore, però, non abbandona le pecore quando arrivano i lupi. Per questo rimasero. Rinunciarono liberamente alla propria sicurezza per condividere fino in fondo la sorte dei fratelli loro affidati. Fratelli e sorelle, qui si manifesta la bellezza della loro santità.

Oggi la Chiesa distingue giustamente il martirio dall’offerta della vita: sono due vie diverse, ciascuna con la propria fisionomia, ma entrambe nascono dalla medesima sorgente, che è la carità di Cristo. I nostri Beati non cercarono il martirio; decisero piuttosto di non abbandonare il loro gregge. La loro fu una autentica offerta della vita: una scelta libera, consapevole e profondamente pastorale. Proprio questa disponibilità li rese pronti ad accogliere il martirio quando l’odio contro la fede si abbatté su di loro. Distinte, ma intimamente unite, oblatio vitae e martirio si illuminano reciprocamente nella logica evangelica del Buon Pastore, che dà la vita per le sue pecore.

Guardiamo a don Ubaldo Marchioni. Poteva salvarsi; preferì restare accanto alla sua gente. Cadde sui gradini dell’altare, quasi offrendo la propria vita insieme al sacrificio eucaristico. Tornano alla mente le parole del Salmo: «Verrò all’altare di Dio, a Dio, mia gioiosa esultanza» (Sal 43,4), che un tempo il sacerdote recitava ai piedi dell’altare all’inizio della Messa: ad Deum qui laetificat juventutem meam. Don Ubaldo aveva appena ventisei anni! Con lui guardiamo a don Elia Comini. Dopo aver celebrato quella che sarebbe stata l’ultima Messa della sua vita, si lasciò davvero spezzare, come il pane eucaristico, per la salvezza del suo popolo. E contempliamo padre Martino Capelli. La sua fedeltà sacerdotale divenne testimonianza del Cuore aperto di Cristo: rimase presente come pastore, come fratello e come uomo di Dio. Nessuno dei tre volle sottrarsi alla sorte della propria comunità. Scelsero semplicemente di restare.

Oggi, celebrando la beatificazione di questi martiri, comprendiamo che le loro vite non sono state spezzate dal male, ma portate a compimento dall’amore. Per questo il loro sangue non grida vendetta, ma annuncia Cristo. È il profumo di una Chiesa che non fugge, che non abbandona, che rimane solidale accanto a chi soffre. Come ha scritto il fratello Cardinale Arcivescovo, la testimonianza di chi ha scelto di restare con la propria comunità interpella profondamente anche noi: ci chiede di scegliere con decisione la pace, di unire le nostre energie a quanti lavorano per disarmare i cuori e le mani, di disinnescare l’ostilità con il dialogo e di custodire insieme verità e perdono, giustizia e misericordia.

I nuovi Beati ci ottengano la grazia di riconoscere, anche nelle prove del nostro tempo, la voce del Buon Pastore e di avere il coraggio di seguirla. Amen.

 

Bologna – Basilica di San Petronio, 27 settembre 2026

 

Marcello Card. Semeraro

O autorze

kard. Marcello Semeraro

(ur. 22 grudnia 1947 w Monteroni di Lecce) – sekretarz Rady Kardynałów w latach 2013–2020, prefekt Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych od 2020, kardynał diakon od 2020, prefekt Komisji ds. Nowych Męczenników – Świadków Wiary od 2023.

Fot. Lorenzo Iorfino (Lincencja: CC BY-SA 4.0)

ad-1
ad-2

Zgromadzenie Księży Najświętszego Serca Jezusowego (Księża Sercanie)
Sercańskie Centrum Duchowości

02-531 Warszawa, ul. Łowicka 46

+48 22 849 43 51

duchowosc@scj.pl

https://duchowosc.scj.pl/

Facebook Instagram YouTube Wydawnictwo Dehon

Zobacz

  • Sercanie w Polsce
  • Sercanie w świecie

Periodyki naukowe SCJ

  • Periodyk naukowy "Sympozjum"
  • DehonDOCS Originals
  • DehonDOCS International
  • Czasopismo Dehoniana (DehonianaDocs)
  • Studia Dehoniana i Studia Varia

Strony z publikacjami sercanów

  • Ks. Zdzisław Huber SCJ (DehonWiki)
  • Ks. Leszek Poleszak SCJ

© Zgromadzenie Księży Najświętszego Serca Jezusowego (Księża Sercanie)