Ojciec Marcin Capelli. Męczeństwa nie da się przewidzieć
Źródło: R. Domínguez Fraile, Padre Martino Capelli. Il martirio non si improvvisa, "Vivere Sacro Cuore" 5 (2026), s. 21-23.
Pozwolenie na przedruk i tłumaczenie z dnia 4 września 2026 r.
Tłumaczenie: ks. Leszek Poleszak SCJ
Ojciec Marcin Capelli. Męczeństwa nie da się przewidzieć
„I otrze z ich oczu wszelką łzę” (Ap 21,4)
12 grudnia 1931 r. Martino Capelli pisze swoją prośbę o męczeństwo skierowaną do Matki Bożej z Guadalupe: „Święto Guadalupe. 12 grudnia 1931 r. O! Dziewico, Królowo meksykańskich męczenników, spraw, abym pewnego dnia i ja mógł stać się męczennikiem Chrystusa Króla i Twoim, Niepokalanej Dziewicy. O Matko, piszę do Ciebie ponownie, wciąż poruszony wykładem z przed kilku dni na temat męczeństwa w Meksyku. Jestem pewien, że za wstawiennictwem Twoich męczenników mi tego udzielisz. Twój syn. Brat Martino Capelli”.
Aby zrozumieć tę modlitwę, należy przeczytać fragment kroniki Szkoły Apostolskiej w Albino z 10 grudnia 1931 r.: „ [...] wykład misyjny na temat udręczonego Meksyku. Prelegentem był ksiądz pochodzenia włoskiego i... meksykańskiego: profesor [Luigi] Ziliani, urodzony we Włoszech, ale mieszkający w Meksyku, gdzie on sam, jako wielbiciel meksykańskich męczenników, trzykrotnie trafił do więzienia z powodu królewstwa Chrystusa i miał zaszczyt być ściganym (i nadal jest) na śmierć. [...]. Przedstawił nam również sytuację Kościoła meksykańskiego, zmuszonego do wycofania się, podobnie jak niegdyś Kościół rzymski, w ciszę, półmrok i tajemnicę”.
„Prośba o męczeństwo” podsumowuje życie i duchowość ojca Martino Capelli: życie przeżywane i ofiarowane dla innych, podążając śladami samego Jezusa, aż do ofiarowania własnego życia z miłości do braci, z całkowitym i ostatecznym oddaniem. Nie jest to pytanie zrodzone z chwilowego zapału. Jest to powołanie do męczeństwa dojrzewające na przestrzeni lat: owoc wytrwałości w codziennym zaangażowaniu na rzecz tych wartości i obowiązków, którym poświęcamy się każdego dnia.
W Pismach duchowych ojca Martino Capelli odnajdujemy motyw przewodni, który nie tylko przewija się przez jego zapiski, ale staje się żywą obecnością: męczeństwo jawi się jako element założycielski i centralny w jego życiu duchowym. Powołanie do męczeństwa jest, od początku do końca jego notatek, osią jego życia duchowego, przeżywanego w hojnym i całkowitym oddaniu siebie.
W pierwszej konsekracji Matce Bożej, w święto Niepokalanego Poczęcia 8 grudnia 1931 r., dostrzegamy, że jego oddanie się jako sługi ma na celu nauczenie się od Maryi, kim jest Jezus: „Ofiara. Kapłan. Pośrednik. Zbawiciel”. Jego ideałem jest bycie „Świętym Kapłanem, Świętym Misjonarzem i Męczennikiem Jego Boskiego Serca”.
Warto podkreślić, że ten moment stanowi pierwsze pojawienie się męczeństwa na jego drodze wiary.
Jego pisma świadczą o tym, że męczeństwo nie było jedynie początkowym ideałem, do którego dążył, ale nieustannym ofiarowaniem się, w oczekiwaniu, aż Bóg udzieli łaski jego urzeczywistnienia; jest to nieustanna aluzja, która przenika nie tylko jego Pisma Duchowe, ale całe jego życie, które stanie się ofiarą miłą Bogu i bezgranicznym oddaniem się innym. Można powiedzieć, że męczeństwo jest czymś, co głęboko go wypełnia i znajduje odzwierciedlenie w tym, co pisze.
W ten sposób powierza się Matce Bożej Bolesnej: „Z miłości do Ciebie przyjmuję wszystko, co spodoba się Jezusowi i Tobie, nawet śmierć, kiedy, gdzie i jak tego zechcecie Jezus i Ty” (15.12.1931).
W końcu zdarzyło się, że zwracając się do Matki Bożej, powiedział: „Pewnego dnia, o Matko, spotkamy się ponownie przy łożu śmierci mojego męczeństwa”. (1932). Łóżko męczeństwa będzie miejscem, gdzie zostanie brutalnie zabity: tak zwana „Botte” w Pioppe di Salvaro, gdzie ofiaruje się jako najwyższą ofiarę, z otwartymi ramionami, błogosławiąc niewinnych dotkniętych nienawiścią, niczym pasterz obejmujący swoje łagodne, wykrwawione owieczki.
Męczeństwo jest łaską udzieloną przez samego Boga; jest odpowiedzią na nieustanną prośbę, przeżywaną, wymodloną i dojrzewającą w tajemnicy, w głębi serca każdego dnia, jako najgłębsze z powołań. Martino nie działa pod wpływem chwili; prosi, poświęca się, żyje, modli się i wreszcie ofiarowuje się jako ofiara aż do końca. Jego męczeństwo nie było przypadkowym wydarzeniem; on sam przyswoił je sobie jako dar i łaskę Bożą; nie w dniu swojego męczeństwa, ale przez całe swoje życie.
Taka radykalność, przeżywana z pasją i hojnym oddaniem, ujawnia nam, że jego męczeństwo nie było przypadkowym wydarzeniem, ale dojrzałym owocem całego życia.
Być całkowicie dla Jezusa przez Maryję
„Od tej chwili, o Matko, zamierzam czynić wszystko dla Ciebie, z Tobą, w Tobie, aby wszystko było lepiej czynione dla Jezusa, z Jezusem i w Jezusie. W wszystkim zjednoczę się z Tobą, aby poprzez Ciebie dotrzeć do Jezusa” (Poświęcenie się Marcina Capellego w święto Niepokalanego Poczęcia, 8 grudnia 1931 r.).
„Maria sis mihi propitia”. (Maryjo, zmiłuj się nade mną). Martino Capelli dwukrotnie zapisuje te słowa po łacinie w swoich pismach duchowych. Jest to znaczące. Cechuje go głęboka pobożność wobec Matki Bożej, co znajduje odzwierciedlenie w jego notatkach duchowych, w których spotykamy aż osiem formuł poświęcenia skierowanych do Maryi, w inwokacjach do Matki Bożej Bolesnej, Niepokalanej Dziewicy lub Matki Bożej z Guadalupe.
W Nembro znajduje się sanktuarium maryjne, zwane „Zuccarello”, poświęcone Matce Bożej Bolesnej, które stanowi ważne centrum pobożności i pocieszenia dla wszystkich parafian. Rodzina Capelli już od wielu pokoleń była strażnikiem tego miejsca i świadkiem tradycji pustelniczej tego starożytnego sanktuarium.
Marcin przyswoił sobie to przesłanie, przeżywając je całym sobą, aż poprosił Matkę Bolesną o charyzmat męczeństwa: „Pewnego dnia, Matko, spotkamy się ponownie na łożu mojego męczeństwa. Tak! Zawsze będę twój, cały twój”.
Nabożeństwo do Matki Bożej Bolesnej rodziło się już w kręgu rodzinnym, a Capelli od najmłodszych lat zwracał się do swojej Niebiańskiej Matki. Pobożność ta zakorzeniła się tak głęboko w sercu młodego Marcina, że gdy stracił matkę, 7 października 1931 roku napisał: „Teraz, o Maryjo, bądź mi również matką doczesną”.
Przede wszystkim Maryja: co najmniej od 1931 roku całkowicie poświęcał się Matce Bożej. W rzeczywistości Martino był i pozostawał zakochany w Matce Bożej: co roku poświęcał się Jej i spisywał swoje zobowiązania. Coraz bardziej pogłębiał swoje zaufanie i oddanie Maryi, aby lepiej upodabniać się do Chrystusa.
Ksiądz Marcin Capelli podążał zatem swoją drogą całkowitego oddania, poświęcenia i ofiary z siebie, coraz głębiej wchodząc w dialog z Maryją – Niepokalaną Dziewicą, Matką Bolesną. Maryja nie jest zatem „tylko” Matką Boga, którą można postrzegać jako własną matkę i do której można zwracać się z ufnym oddaniem: jest ona doświadczana właśnie jako Matka Jezusa, która wszystko kieruje ku Synowi. Maryja staje się w ten sposób tą Matką, która, prowadząc go do Jezusa, pozwala mu żyć w coraz większej bliskości z Synem.
Martino Capelli należy do Jezusa poprzez Marię. „Ad Iesum per Mariam”, bycie Jezusa przez Marię, jest radykalnym wyrazem jego woli. Poświęca zatem całą swoją istotę Sercu Jezusa „przez najczystsze ręce Matki Bolesnej”.
Osiem razy powtarza swoje poświęcenie się „Mamie”, która może go bronić i chronić pod swoim płaszczem. Jednak Dziewica Maryja nie jest celem jego drogi: „Z Tobą, przez Ciebie, w Tobie muszę iść do Jezusa, dla którego samego muszę żyć, działać, cierpieć i umrzeć”.
W swoim bezwarunkowym oddaniu uczy się od Maryi, kim jest Jezus jako „Ofiara, Kapłan, Pośrednik i Zbawiciel”. Jego celem jest bycie „świętym Kapłanem, świętym Misjonarzem i Męczennikiem Jego Boskiego Serca”.
Przynależność do Jezusa poprzez Maryję wyraża pragnienie jedności, która rodzi się ze świadomości księdza Marcina, że wszystko w nim będzie przechodziło przez Jezusa: jego przyszłe życie, akceptacja wszystkiego, co służy jego duchowemu dobru, jego przyszła działalność misyjna. Jest to owoc przeobfitej miłości, która popycha go do całkowitego poświęcenia się, aby odpowiedzieć na powołanie, do którego czuje się wezwany: poznać Jezusa dogłębnie, kochać Go głęboko, naśladować Go doskonale. Z miłości ksiądz Marcin potwierdza gotowość do przyjęcia wszystkiego, co jest miłe Jezusowi i Maryi, nawet śmierci, kiedy, gdzie i jak Oni tego pragną, i podejmuje to postanowienie z niezachwianą i nieugiętą wolą: „być całkowicie Jezusa przez Maryję”.
Do Jezusa przez Maryję. Być Jezusa przez Maryi. To właśnie ta droga pozwala nam rozpoznać obecność i dzieło prawdziwego świadka, jakim jest Marcin Capelli.
Obraz Matki Bożej Bolesnej czczony w sanktuarium Zucarello w Nembro (BG). Fresk przedstawia Pietę z 1533 r. (autor nieznany). Obraz ten jest bardzo drogi ks. Marcinowi i wiąże go z nim bardzo bliska więź, ponieważ w większości swoich pism duchowych odwołuje się on do tej Matki Bożej.
Publikacja jest dostępna tutaj: https://rivista.sacrocuore-bologna.it/pdf/2026_09_Vivere_5.pdf