Monte Sole, skarb pamięci. Rozbrajać serca, aby budować pokój
Źródło: Kard. Matteo Maria Zuppi, Monte Sole, il tesoro della memoria: disarmare i cuori per costruire la pace, "Vivere Sacro Cuore" 5 (2026), s. 4-5. Pozwolenie na przedruk i tłumaczenie z dnia 4 września 2026 r.
Tłumaczenie: ks. Leszek Poleszak SCJ
Monte Sole, skarb pamięci
Rozbrajać serca, aby budować pokój
Beatyfikacja trzech spośród kapłanów zamordowanych podczas masakr w Monte Sole – księdza Ubalda Marchioniego, księdza Elii Cominiego i ojca Martino Capellego – jest szczególną okazją dla archidiecezji bolońskiej oraz dla wspólnot salezjańskich i dehoniańskich, aby na nowo przemyśleć wezwanie do tego, by być dziś „budowniczymi pokoju”.
Ten specjalny numer czasopisma „Vivere” pomaga nam w sposób bogaty i pogłębiony zachować pamięć o życiu i świadectwie każdego z tych trzech męczenników: wysłuchanie ich historii prowadzi nas sercem z powrotem do tamtych wydarzeń i zaprasza nas, aby ponownie wejść na Monte Sole nie po to, by dokonać prostego aktu upamiętnienia, lecz aby na nowo odkryć, co znaczy być Kościołem, który strzeże tak cennego skarbu. Skarbu złożonego z niewinnej krwi i najwyższej próby nauczania, który w 1985 roku kardynał Biffi powierzył Małej Rodzinie Zwiastowania [Piccola Famiglia dell’Annunziata] księdza Giuseppe Dossettiego, aby był on pojmowany dzięki „coraz głębszej inteligencji”.
Ponowne wejście na tę górę oznacza uznanie siebie za część ludu Bożego, który nie zna ciasnych granic. Pamięć o Monte Sole nie należy do jednej strony, lecz do całej wspólnoty chrześcijańskiej i obywatelskiej.
To przymierze nie jest aktem formalnym, lecz głębokim wyborem: wyborem przekształcenia bólu w aktywne świadectwo i w plac budowy pokoju. Lampy nadziei, które tajemnica zła nieustannie próbuje zgasić, jeśli zostaną połączone, stają się silniejsze. W czasie zdominowanym przez ciemność i przemoc człowieka wobec człowieka potrzebujemy tego światła, aby rozedrzeć zasłonę obojętności.
Istnieje milczenie, które zabija równie mocno jak broń: jest nim winne milczenie o ofiarach. Aby uczcić Monte Sole, musimy uwolnić się od ideologicznych przeciwieństw, które dzielą społeczeństwo na wzajemnie zwalczające się obozy. Istnieje tylko jedna strona, po której każdy człowiek i każdy wierzący powinien stanąć bez wahania i bez zastrzeżeń: strona ofiar.
W każdej ofierze jaśnieje obraz Boga. Sam Chrystus stał się ofiarą, aby człowiek mógł na nowo odnaleźć swoją pierwotną godność, tę zdolność do okazywania szacunku i bycia szanowanym. Ofiary nie należą do żadnej frakcji politycznej ani do żadnej grupy etnicznej; należą do nas wszystkich. Patrzeć na nie oznacza kontemplować Krzyż Jezusa, który odbija się w niezliczonych krzyżach, jakie ludzka współodpowiedzialność wciąż wznosi.
Szara współodpowiedzialność, tworzona zarówno przez gorliwych wykonawców, jak i przez milczących obserwatorów, przez sędziów skazujących niewinnego oraz przez siewców nienawiści działających w cieniu.
Zło ma precyzyjną strategię: przemieniać ludzi w liczby, wymazywać ich tożsamość w śmierci. Ponowne wejście na Monte Sole oznacza przywrócenie każdej ofierze jej imienia i jej wyjątkowej historii. Oznacza płakać nad tymi latami, które zostały skradzione, i wsłuchiwać się w zdławiony testament tych, którzy zmierzyli się z rozpaczą niesprawiedliwości.
W obliczu tak ogromnego cierpienia używanie słów pogardy lub nienawiści jawi się jako zniewaga nie do zniesienia. Musimy nauczyć się patrzeć na człowieka „bez etykiet”, zaczynając od najsłabszych.
Ta orgia krwi, która w 1944 roku dotknęła Apenin Boloński, nie była wydarzeniem odosobnionym, lecz objawieniem ziaren zasianych świadomie. Obojętność jest żyzną glebą, w której budzi się wilk zamieszkujący człowieka, wypaczając uczucia aż po grozę.
Dziś pamięć o męczennikach, kapłanach z Monte Sole, wzywa nas do radykalnego wyboru ewangelicznego: być twórcami pokoju.
Nie jest to zadanie dla „pięknych dusz” ani ćwiczenie z retoryki, lecz zacięta walka przeciwko współodpowiedzialności za zło. W świecie, który przeżywa „wojnę światową w kawałkach”, każdy z nas ma obowiązek zbudować „kawałek pokoju”.
Pokój nie jest dodatkiem do wiary, lecz jej istotą. Być ludźmi pokoju oznacza rozminowywać uprzedzenia, przemieniać włócznie w sierpy i naprawiać szkody wyrządzone przez nienawiść. Jest to wybór stanięcia po stronie ubogiego Łazarza i uznania w nim brata.
Tylko troszcząc się o chorych tej ziemi, będziemy mogli odnaleźć tę miłość, której zbyt często bezskutecznie szukamy w indywidualnym dobrobycie.
Męczennicy, ksiądz Ubaldo Marchioni, ksiądz Elia Comini i ojciec Marcin Capelli, przypominają nam o naszej misji: rozbrajać serca i ręce oraz na zawsze pozostawać po stronie pokoju.
Chryste, Synu Boga żywego, zmiłuj się nad nami. Pasterze, męczennicy z Monte Sole, módlcie się za nami.
Wasz
+ Matteo Maria Zuppi, arcybiskup
Publikacja jest dostępna tutaj: https://rivista.sacrocuore-bologna.it/pdf/2026_09_Vivere_5.pdf