Facebook Instagram YouTube Wydawnictwo Dehon

Zgromadzenie Księży Najświętszego Serca Jezusowego

Prowincja Polska

  • Home
  • Cel projektu
  • O nas
  • Założyciel
  • Prawa autorskie i udostępnianie
  • Kontakt

Wyszukaj

Anuluj
  1. Strona główna
  2. Święci i kandydaci
  3. Ksiądz Elia Comini. Wychowawca według serca Księdza Bosco
ks. dr Pierluigi Cameroni SDB

Ksiądz Elia Comini. Wychowawca według serca Księdza Bosco

wrz 6, 2026

Źródło: P. Cameroni, Don Elia Comini. Educatore secondo il cuore di Don Bosco, "Vivere Sacro Cuore" 5 (2026), s. 18-20.

Pozwolenie na przedruk i tłumaczenie z dnia 4 września 2026 r. 

Tłumaczenie: ks. Leszek Poleszak SCJ 


Ksiądz Elia Comini. Wychowawca według serca Księdza Bosco

Dobry i cierpliwy wychowawca

Ksiądz Elia Comini spędził swoje krótkie życie jako salezjański wychowawca i nauczyciel, głównie w domach w Chiari (1931-1941) i Treviglio (1941-1944). Jako nauczyciel i wychowawca zwracał szczególną uwagę na uczniów borykających się z trudnościami, traktując ich z szacunkiem, bez cienia ironii czy wykluczenia. Tam, gdzie sarkazm mógłby spowodować traumę pedagogiczną, ksiądz Elia oferował „dobroć i cierpliwość”, zapewniając bezpieczną atmosferę nauki, w której błąd nie był winą, lecz etapem na drodze. Tak wspominał go jeden z dawnych uczniów: „Byłem synem rolników, którzy z powodu licznych prac na wsi nie mogli mi pomagać w nauce; co więcej, moja matka, pod każdym względem podobna do Mamy Margherity, nie umiała pisać, a zatem nie mogła mi pomóc. Byłem więc nieprzygotowany do nauki w gimnazjum św. Bernardyna.

Chciałem tylko zostać księdzem, ale nie umiałem się uczyć. W przypadku takiego ucznia nie mogę nie myśleć o księdzu Comini z wielką wdzięcznością. Nigdy nie spotkałem się z jego strony z żadnym gestem wykluczenia ani ironicznym słowem na temat mojego «niezrozumienia i nieumiejętności nauki». Ogromny był szacunek, jakim ksiądz Comini darzył swoich uczniów, a wobec tych bardziej opóźnionych w nauce okazywał całą swoją dobroć i cierpliwość. W jego obecności nie czuliśmy się ani upokorzeni, ani zniechęceni. Miał taki sposób nauczania, który odznaczał się dobrocią i cierpliwością”.

W swoim postępowaniu wykazywał bowiem wielką równowagę między dyscypliną a przyjaźnią: umiejętność bycia autorytatywnym nauczycielem w klasie i jednocześnie towarzyszem zabaw oraz powiernikiem na dziedzińcu, jak wspomina inny jego uczeń: „W miarę upływu dni i lat ten ksiądz stawał się mi coraz bliższy, przyciągał mnie, mogłem mu się zwierzyć, stał się moim przyjacielem i budował we mnie coś, co stopniowo uczyło mnie odpowiedzialności, nie naruszając przy tym mojej naturalnej żywiołowości i niesforności. I oto ta poważna postać z pierwszego roku w kolegium staje się przełożonym, o którego bliskość walczymy podczas długich spacerów w górę i w dół po dziedzińcu, podczas gdy on słucha wszystkich, widzi wszystko i, uśmiechając się, zadowala wszystkich, nawet gdy odpowiada tylko spojrzeniem, które mówi wszystko...”.

Ksiądz Elia wśród chłopców z Chiari (1934)

„Grupka piskląt wokół kwoki”

W systemie salezjańskim dziedziniec jest przestrzenią, w której formalna władza przekształca się w autorytet moralny. Ksiądz Elia wypełniał tę przestrzeń na różne sposoby: od godności dialogu podczas spacerów po fizyczny udział w zabawie w flagę. Paolo Ripamonti opisuje uczniów pierwszego roku, „pierwszaków”, stłoczonych wokół księdza Elia jako „gromadkę piskląt wokół kwoki”. Ta siła przyciągania była tak potężna, że uczniowie starszych klas czuli się jak „sieroty”, gdy nie mogli cieszyć się jego słowem. To spostrzeżenie potwierdza, że wzór, jaki dawał ksiądz Elia, nie opierał się na władzy, ale na relacji: zaufanie zdobyte w nieformalnej atmosferze znaczącej obecności.

Don Elia z dwoma gołębiami, symbolem ofiarowanego życia: „Chcę przygotować się na poświęcenie całego siebie: tylko w ten sposób będę prawdziwym zwycięzcą”. (Postanowienia z rekolekcji – lipiec 1941 r.). Obraz zmodyfikowany za pomocą sztucznej inteligencji.

„Spoglądać zawsze w dal, zawsze wyżej”

Autorytet wychowawczy księdza Cominiego wynikał z dyscypliny duchowej, udokumentowanej w jego osobistych postanowieniach z 1928 roku: „Postanowień, które powinienem podjąć, jest wiele, ale najważniejszym z nich będzie miłość bliźniego, a zwłaszcza w następujących przypadkach: nie osądzać moich współbraci; nie uważać się za lepszego od nich; nie chcieć narzucać im mojego osądu ani opinii; nie wyróżniać; zawsze okazywać im łagodność w słowach i zachowaniu”.

Jego dziedzictwo polega na umiejętności połączenia miłości intelektualnej – dążenia do udostępniania wiedzy – z miłością serca, czyli zdolnością do towarzyszenia uczniowi zarówno w smutku, jak i w zabawie. Ostatecznie ksiądz Elia Comini był nie tylko nauczycielem, ale mistrzem życia, który potrafił „wprowadzać w życie to, co głosił”. Jego pedagogika obecności, zakorzeniona w poświęceniu się i niezachwianej życzliwości, znalazła swoje spełnienie w heroicznym zakończeniu jego życia. Pozostaje on wzorem wychowawcy, który po tym, jak dał uczniom narzędzia do zrozumienia świata, przekształca pedagogikę w najwyższy akt ludzkiej solidarności i chrześcijańskiego świadectwa wobec prześladowanych przez nazizm, zwłaszcza bezbronnych dzieci, kobiet i mężczyzn.

Była to ofiara, którą świadectwa wskazują jako naturalną kontynuację jego misji kapłańskiej – „całkowicie oddanej Bogu i duszom” – pozostając przykładem wychowawcy, który umiał „patrzeć zawsze daleko, zawsze wyżej”.


Podróż „drogiego notesiku”. Historia i dusza pamiętnika księdza Elia Cominiego

Więcej niż tylko notatnik

Dziennik duchowy Elii Cominiego, rozpoczęty w żarze młodości, jawi się jako prawdziwy towarzysz podróży i milczący powiernik. Notatnik ten nie jest jedynie kroniką, ale „zwierciadłem”: miejscem, w którym Elia kształcił się w świętości, zanim sam stał się wychowawcą innych.

Dziennik otwiera się inwokacją, która pełni rolę kompasu, zapisaną w dniu nieprzypadkowym: „Qui elucidant me, vitam aeternam abebunt” [Ci, którzy mnie oświecają, otrzymają życie wieczne]. Słowa te, zaczerpnięte z Księgi Syracha, pochodziły z liturgii stosowanej przed reformą podczas mszy świętych ku czci Najświętszej Maryi Panny. Elia zapisał je w sobotę, dzień tradycyjnie poświęcony Maryi, nierozerwalnie łącząc swoje poszukiwanie mądrości z pobożnością maryjną. Jest to „gęsty, gęsty” dialog między wybraną duszą a jej Panem, droga rozpoczęta, gdy ta czarna papierowa okładka była jeszcze nietknięta, gotowa przyjąć ogień rodzącego się powołania.

Początek: Turyn, Valsalice, 31 grudnia 1927 r.

Dziennik ujrzał światło dzienne w Turynie, w Instytucie Valsalice. W tym okresie przełomu roku młody kleryk zaczął utrwalać na papierze „ciche bicie” swojego serca.

Jest to kieszonkowy zeszyt o czarnej, karbowanej okładce, z drobnym pismem piórem i ołówkiem, wiersz po wierszu. Pierwsze strony odzwierciedlają to, co nazwano „optymistyczną przejrzystością” młodego Elia. Nie szuka on świętości w odosobnieniu, lecz z podziwem obserwuje swoich współbraci: „Wielu salezjanów żyje jak święci w zgromadzeniu” – pisze z pokorą.

Etapy przemiany: 1928-1935

W latach 1928-1935 dziennik śledzi ewolucję Elii poprzez ćwiczenia duchowe – chwile, w których „drogi notatnik” staje się narzędziem coraz bardziej wymagającego oczyszczenia.

W wieku zaledwie 18 lat, podczas rekolekcji w Valsalice, zapisuje: „Zdrowo zdominowała mnie myśl o śmierci. – «Jezus z wami i dla was»”. Nie jest to ponure pragnienie, lecz pragnienie zjednoczenia własnego życia z ofiarą Chrystusa.

Z okazji odnowienia ślubów oświadcza: „Jestem dziś szczęśliwszy niż kiedykolwiek, w przeddzień ofiary całopalenia, która, mam nadzieję, będzie Ci miła – Przyjmij mnie jako ofiarę przebłagalną, choć nie zasługuję na to”. Termin „ofiara całopalna” pojawia się w jego słowniku nie jako zniszczenie, ale jako całkowite oddanie siebie.

6 maja 1931 r., w przededniu profesji wieczystej, pisze charakterystyczne zdanie: „Gdybym tylko mógł być godny! Zło polega na tym, że jestem ofiarą nie czystą, lecz brudną”. Wyłania się tu dążenie do absolutnej czystości, pragnienie przynależności do Jezusa, która ma być „zastawem” wieczności.

Z okazji święceń kapłańskich (1935 r.) ofiarowuje Jezusowi swój program życia, prosząc o „śmierć, zamiast zawiedzenia mojego powołania kapłańskiego. Heroiczna miłość do dusz”.

Na każdej stronie pulsuje nabożeństwo do Księdza Bosko, „najsłodszego ojca”. Elia czuje, że Założyciel kocha go z nieba, a jego jedynym pragnieniem jest oczyszczenie się, aby móc „wnosić nieco więcej z Księdza Bosko” do świata, ucieleśniając ten pokój i tę miłość, które dostrzegł w swoim wzorze.

Ostatni wpis i cisza w Salvaro (1944)

Epilog dziennika rozgrywa się w Salvaro, w samym środku wojny. Don Elia przebywa tam z powodu obowiązków synowskich i kapłańskich, opiekując się matką oraz starszym proboszczem, ks. prałatem Mellinim. Ostatni wpis, datowany na 22 lipca 1944 r., przepełniony jest głęboką nostalgią: „...gdybym mógł, wyjechałbym jutro do Treviglio”. W tych słowach tkwi najwyższy kontrast: jego ciało znajduje się w Salvaro, w samym sercu niebezpieczeństwa, by służyć bliźnim, ale jego serce jest w Treviglio, w jego domu salezjańskim.

Jest to ostateczne poświęcenie własnej woli.

Dziennik nie kończy się z powodu wyczerpania myśli, ale dlatego, że „przemoc przewraca stronę”. Dwa miesiące później ta ofiara „całkowicie czystego daru” znajdzie swoje spełnienie w męczeństwie.

Od pamięci do historii

Nieznany nawet jego kolegom ze studiów, dziennik ten wyszedł z zapomnienia w 1980 roku, by następnie doczekać się pierwszego pełnego wydania w 1994 roku. Wartość tego dokumentu tkwi w jego podwójnym charakterze – duchowym i pedagogicznym: napisany nie dla popisywania się, ale po to, by „obnażyć pragnienie doskonałości”, Dziennik pokazuje, że oddanie życia w „Botte” w Pioppe di Salvaro nie było nagłym, heroicznym impulsem, lecz wynikiem siedemnastu lat wewnętrznego przygotowania.

Jak świadczy uczeń Giuseppe Forni, ksiądz Comini uczył swoich uczniów prowadzenia „osobistego i poufnego dziennika”. Wykorzystywał go jako alternatywę dla „gotowych tematów”, pozwalając uczniom swobodnie wyrażać „marzenia i wszystko, co krążyło im w głowach”, wychowując ich do szczerości wobec samych siebie.

Dziennik księdza Elia pozostaje dziś świadectwem tego, jak wewnętrzny porządek zwycięża nad chaosem świata. Jest to dziedzictwo człowieka, który nawet w mroku wojny pozostał wierny swojej misji, pozostawiając nam ostateczny obraz „Elia ze słońcem w sercu” – światła niezbędnego dla braci wszystkich czasów.


Publikacja jest dostępna tutaj:  https://rivista.sacrocuore-bologna.it/pdf/2026_09_Vivere_5.pdf 

O autorze

ks. dr Pierluigi Cameroni SDB

salezjanin, wychowawca i wykładowca filozofii i pedagogiki, od 2010 roku postulator generalny do spraw kanonizacyjnych Rodziny Salezjańskiej. 

Fotografia: "Vivere Sacro Cuore" 5 (2026). 

ad-1
ad-2

Zgromadzenie Księży Najświętszego Serca Jezusowego (Księża Sercanie)
Sercańskie Centrum Duchowości

02-531 Warszawa, ul. Łowicka 46

+48 22 849 43 51

duchowosc@scj.pl

https://duchowosc.scj.pl/

Facebook Instagram YouTube Wydawnictwo Dehon

Zobacz

  • Sercanie w Polsce
  • Sercanie w świecie

Periodyki naukowe SCJ

  • Periodyk naukowy "Sympozjum"
  • DehonDOCS Originals
  • DehonDOCS International
  • Czasopismo Dehoniana (DehonianaDocs)
  • Studia Dehoniana i Studia Varia

Strony z publikacjami sercanów

  • Ks. Zdzisław Huber SCJ (DehonWiki)
  • Ks. Leszek Poleszak SCJ

© Zgromadzenie Księży Najświętszego Serca Jezusowego (Księża Sercanie)