prof. dr hab. Karol Klauza
Ogłoszony przez Ojca
Świętego Rok Eucharystii, przypadający na historyczny moment wyniesienia
na ołtarze sługi Bożego o. Leona Dehona, stanowi dobrą okazję do
zaakcentowania roli Eucharystii w życiu duchowym fundatora sercanów oraz
w kształtowaniu charyzmatu zakonnego jego duchowych synów. Poddając
analizie postawy i nauczanie o. Dehona, wkraczamy w obszar szczególnie
mu drogiej obecności Chrystusa w dziejach. Odsłaniamy samo źródło Jego
fascynacji tajemnicą Bożego Serca – żywego i nieustannie obecnego w
tajemnicy Eucharystii, z której promieniuje na świat i Kościół. Ojciec
Dehon był wrażliwy na to źródło życia i świętości, poznał i doświadczył,
jak długa i szeroka, jak głęboka i wzniosła jest tajemnica Miłości
Chrystusa Eucharystycznego wobec ludzi i ich spraw. Z eucharystycznej
adoracji, z chwil spędzonych przed Najświętszym Sakramentem, od stopni
ołtarza, na którym sprawował mszę św. miłość tę przenosił w społeczny
wymiar królestwa Serca Jezusowego. Z pewnością w Eucharystii należy
szukać istotnych inspiracji i determinacji w budowaniu społecznej
doktryny Kościoła, w tworzeniu zgromadzenia zakonnego i licznych
inicjatywach duszpasterskich z tworzeniem oratoriów czy budowaniem
rzymskiej świątyni.
Poza biografiami
Henriego Dorresteijna SCJ,
Ellera Benedettego Caporala
i Giuseppe Manzoniego SCJ źródłami dla tego opracowania są Dzieła
duchowe oraz Dzieła społeczne zawierające bogate odniesienia
do różnych aspektów tajemnicy Eucharystii w życiu o. Dehona.
Eucharystyczna doktryna o. Dehona uzyskana z analizy tych źródeł
zostanie następnie zestawiona z wybranymi wątkami encykliki Jana Pawła
II Ecclesia de Eucharistia z 17 kwietnia 2003 roku.
1.
Faktografia
Życie Eucharystią stanowi dla każdego
chrześcijanina szansę korzystania z całego dobra duchowego Kościoła,
jakim pozostaje przez wieki Chrystus, nasza Pascha i Chleb Żywy (por. DK
5). Dzięki Eucharystii każdy wierny może odkrywać istotę tajemnicy
Kościoła, powracać do źródeł i wznosić się na szczyt życia
chrześcijańskiego. Podobnie dla Leona Dehona, Eucharystia stanowiła
źródło i czynnik dynamizujący jego życie duchowe od najwcześniejszych
lat życia po jego ostatni etap, kiedy coraz głębiej zanurzał się w
mistyczną kontemplację Trójcy Przenajświętszej, przygotowując się do
serdecznego i pełnego miłości wejścia we wspólnotę z nią po drugiej
stronie życia.
Do pierwszego przyjęcia
Ciała i Krwi i Chrystusa, głównie z inspiracji matki Adeli Stefanii
Vandelet (1812-1883),
przygotował Leona Dehona ks. Hécart,
ten sam, który 24 marca 1843 roku udzielił mu chrztu w parafialnym
kościele w La Capelle w diecezji Soissons. Pierwszą komunię św. Leon
przyjął 4 czerwca 1854 roku w uroczystość Zesłania Ducha Świętego, o rok
później niż to wynikało z podjętych przez matkę przygotowań, musiał
wyczekać całe dwanaście miesięcy zanim, zgodnie z przepisami prawa
kanonicznego jako dziesięciolatek mógł przyjąć Ciało Pańskie.
Jak sam wyzna po sześćdziesięciu dwóch latach, wydarzenie to było zawsze
obecne w jego życiu: „Z całą prostotą wierzę, że nasz Pan w swej miłości
wysłuchał mnie tamtego dnia. Odmówiłem wówczas akt oddania się Matce
Najświętszej: Święta Dziewica przyjęła ten akt, ponieważ wzięła w opiekę
moje powołanie i całe moje życie. – Och, jakże to piękny dzień!
Najpiękniejszy dzień mojego życia po dniu święceń kapłańskich”.
Podczas nauki w kolegium
w Hazebroucku, ten 13-14-letni chłopiec pod wpływem lektury żywotów
świętych (Ludwika Gonzagi, Stanisława Kostki) przeżył szczególnie
pierwszy uświadomiony impuls powołania kapłańskiego. Wskazuje przy tym
na dzień 25 grudnia 1856 roku. Gdy patrzy się na fotografię prezbiterium
klasztornego kościoła kapucynów, gdzie wydarzenie to miało miejsce,
uderza majestat nastawy ołtarzowej otaczający tabernakulum z
Najświętszym Sakramentem. Istotnym rysem życia duchowego będzie dla
niego odtąd ideał „głębokiego zjednoczenia z Jezusem, dla zbawienia dusz
i zapewnienia własnego zbawienia”.
W wieku szesnastu lat, w
lipcu 1859 roku, zapisał się do Bractwa Najświętszego Serca. Od tego
momentu sercański rys pobożności osobistej Leona Dehona stanie się
wyraźnym znakiem jego tożsamości. „Nasz Pan podbił me serce na zawsze” –
napisze po latach.
Okres studiów politechnicznych w Paryżu, zakończonych ostatecznie
doktoratem z prawa w 1864 roku, to czas pozostawania pod kierownictwem
duchowym sulpicjanów, którzy pobożność eucharystyczną rozwijali według
tradycyjnych, potrydenckich wzorców – msza św. i adoracja, jako dwa
filary zjednoczenia z Chrystusem sakramentalnym.
Z tego okresu znamienne
są gorzkie uwagi o. Dehona na temat sprawowania Eucharystii w Instytucie
Barbet, gdzie początkowo miał mieszkać podczas studiów. Świadom swego
powołania kapłańskiego, młody człowiek, który z posłuszeństwa dla
rodziców podjął się studiów świeckich, boleje nad faktem, że we
wspomnianym instytucie, „kaplica była na poddaszu i w dni powszednie
służyła jako sala do rysunków; ołtarz chowano wówczas za parawanem.
Starałem się czytać teksty mszy św., ale zakrywano mi mszalik biretem
albo do mych uszu dochodziły złośliwe epigramy”.
Gdy po doktoracie Leon Dehon znajdzie się w Ziemi Świętej podczas swej
wielkiej podróży na Bliski Wschód, jego symboliczne myślenie będzie
podsuwać mu obrazy i natchnienia w takich szczególnych miejscach, jak
Wieczernik, Ogród Oliwny, wzgórze Golgoty. To zarazem miejsca wyjątkowo
ważne dla tajemnicy Eucharystii.
Kiedy przezwyciężywszy
opór rodziców co do wstąpienia do seminarium duchownego w Rzymie,
doczeka się dnia niższych święceń, będzie je przeżywał przede wszystkim
w perspektywie ofiarnej Eucharystii. Pisał o tych święceniach:
„Ostiariusz winien otwierać serca na Boga swymi słowami i postępowaniem,
ukazując, że całe jego życie stanowi znak wiary i miłości. Lektor ma
całe swe życie ukierunkowywać na sprawy niebieskie i nadprzyrodzone...
Egzorcysta nie może pozostawić w swej duszy miejsca szatanowi… Akolita…
zważywszy, że podaje wino i wodę podczas ofiary eucharystycznej, winien
ofiarowywać samego siebie Bogu poprzez czystość życia i dobre uczynki”.
Podobnie przyjęte 6
czerwca 1868 roku święcenia diakonatu pozwalały o. Dehonowi na
skojarzenie z posługą eucharystyczną. Pisał: „Posługa diakona przy
ołtarzu bardzo przypomina posługę św. Józefa w Nazarecie. On także
zbliżał się do naszego Pana, przykrywa bowiem i odkrywa kielich oraz
przenosi w swych dłoniach Hostię. Posługa taka wymaga więc czystości
anielskiej, o którą trzeba się sumiennie troszczyć i zachowywać dzięki
umartwieniu”.
Podczas formacji seminaryjnej, w dużej mierze pod wpływem o. Freyda,
dojrzewał do coraz pełniejszego rozumienia unii miłości z Bogiem.
„Powinienem zadawać gwałt mojej grzesznej naturze i zwykłym zaniedbaniom
w życiu wewnętrznym, aby móc autentycznie jednoczyć się z naszym Panem”.
A w odniesieniu do Eucharystii żył świadomością wielkiego powołania
kapłanów i ich odpowiedzialności za masy: „Pomyśl o masach. Także kapłan
ma iść do nich, nieść im owoce swej samotności i pracy, rozważać
wszystkie ich potrzeby, klęski i zagrożenia. Winieneś troszczyć się o
nie i karmić chlebem, który wskazuje na Eucharystię. Także kapłan winien
wobec dusz mieć postawę ojca. Dawać im chleb aniołów. Cóż za święte i
wzniosłe powołanie!”.
W pewnym sensie
centralnym przeżyciem eucharystycznym dla o. Dehona stała się pierwsza
osobiście celebrowana msza św. Dnia 19 grudnia 1868 roku w Bazylice św.
Jana na Lateranie otrzymał święcenia kapłańskie. Celebrował następnie
msze św. pod konfesją św. Piotra, w Więzieniu Mamertyńskim, u św. Jana
na Lateranie i przy ołtarzu św. Ludwika Gonzagi. Parafialną mszę św.
prymicyjną i nieszpory odprawił 19 lipca 1869 roku w La Capelle,
wygłaszając kazanie o Eucharystii, a wieczorem tegoż dnia o Matce Bożej.
O tych kazaniach napisze w swych dziennikach: „Nie byłem wielkim
mówcą...”. Mówiąc o Eucharystii wskazał przede wszystkim na jej wpływ na
życie parafii i parafian. Przedstawił też podręcznikowe myśli o tym
sakramencie zaczerpnięte z popularnego wówczas autora dogmatycznego, o.
Franzelina.
Jako siódmy wikary w
Saint-Quentin, przeżywający w duchu „fiat” dysproporcję tego,
czego pragnął podczas studiów paryskich i rzymskich, z tym, co mu
wyznaczono jako zakres obowiązków, rozpoczął pracę wychowawczą z
młodzieżą w formie Patronatu św. Józefa. W 1873 roku w kościółku
powierzonym dla celów duszpasterskich tej inicjatywy odprawił pierwszą
mszę św. na wzniesionym przez siebie ołtarzu. Dla jego symbolicznego
myślenia wydarzenie to odegrało znaczącą rolę: „To był mój pierwszy
ołtarz wzniesiony dla naszego Pana: zawsze byłem przekonany, że to
wielka łaska ofiarować Mu jeszcze jeden ołtarz, łaska, która w
przyszłości będzie mi wielokrotnie udzielana”.
Gdy w 1875 roku zostanie
awansowany na drugiego wikarego kolegiaty w Saint-Quentin, rozpocznie
nową formę pracy z ubogą młodzieżą i studentami – konferencje mające na
celu przygotowanie do przeżywania znamion królestwa miłości
Najświętszego Serca. Ogniskiem skupiającym dynamizm tej duchowości była
pobożność eucharystyczna.
27 czerwca 1877 roku
inicjuje oficjalnie Zgromadzenie Oblatów Najświętszego Serca Jezusowego.
Jednym z ważniejszych rysów jego duchowości o. Dehon uczyni pobożność
eucharystyczną. W konstytucjach dla tego Zgromadzenia zapisano między
innymi: „Msza św. dla wszystkich członków wspólnoty jest wielkim aktem
dnia... To szczytowy akt dnia, który nas charakteryzuje i wydaje mi się,
że tu jest racja bycia oblatem. Winniśmy odrzucać wszelką inną myśl
prócz tej, że ma się dokonać największa ofiara”. Dlatego jego zdaniem
„Msza św. winna być południem wszystkich naszych ćwiczeń i oświetlać je
swoim światłem”.
Dla tych racji, formułując wskazanie dla przyszłych nowicjuszy,
przestrzega przed traktowaniem mszy św. jako ćwiczenia duchownego. W
nich bowiem cały nacisk jest kładziony na osobisty wysiłek zakonnika,
podczas gdy w mszy św. to sam Pan Jezus składa siebie w ofierze.
Rys ofiary, tak
charakterystyczny dla teologicznej wymowy Eucharystii, o. Dehon rozwijał
w swych konferencjach do nowicjuszy oblatów. 25 lutego 1880 roku mówił:
„Christo confixus sum cruci. (…) winniśmy naśladować to jego
życia ofiarowania się. Jezus Chrystus widzialnie ofiarował się w dniu
swej męki, kiedy Jego ciało zostało przybite do krzyża. (…) On chce,
byśmy Go naśladowali w Jego ofiarowaniu się w Nazarecie, w życiu
publicznym”.
Z kolei w konferencji na Wielki Poniedziałek (11 kwietnia) 1881 roku
dodał: „Jezus przyszedł, by się złożyć w ofierze i zachęca ludzi do
pójścia tą drogą: qui vult venire post me, abnegat semetipsum, tollat
crucem suam et sequatur me. W Nowym Testamencie chciał, by Jego
najczęstszym, rzeczywistym przebywaniem była Hostia. A co ta Hostia
oznacza, jeśli nie ofiarę? Zatem najczęściej widzimy ofiarę. Słuszną
jest rzeczą, by cnota ofiarowania się stała się rysem własnym
Zgromadzenia Jego Serca. Jeśli w sposób szczególny chcemy naśladować tę
cnotę, badajmy, co trzeba czynić w tym kierunku. On ofiarował się przez
«Ecce venio» Jak?
«Ut
faciam voluntatem Tuam».
Czyńmy tak samo. By
jednak to czynić, winniśmy najpierw, na początku każdego dnia uczynić
akt ofiarowania. Ma to być ofiarowanie naszych modlitw, czynności,
cierpień naszego życia w łączności z Sercem Jezusa na ofiarę
wynagrodzenia, przebłagania, podziękowania i miłości”.
W czasach, gdy Zgromadzenie posiadało jeden dom i to tylko nowicjat,
Założyciel proroczo przewidywał, że „Za jakiś czas spędzać będziemy
część dnia u stóp ołtarzy”,
co w praktyce oznacza charyzmat modlitwy adoracyjnej i wynagradzającej
przed Najświętszym Sakramentem, przed Chrystusem Hostią, stawianą jako
wzór do stawania się każdego zakonnika hostią w warunkach jego
historycznego powołania, w jego kairosie. O to „bycie u stóp ołtarzy”
jego duchowych synów o. Dehon zabiegał, stawiając przed oczy
przełożonych zasadę: „Domy Zgromadzenia Księży Serca Jezusowego będą
dążyć do uzyskania zezwolenia na wystawienia Najświętszego Sakramentu
tak często, jak na to pozwoli liczba adorujących”.
W innej zaś konferencji (z 27 lutego 1880 roku) dzieli się radością z
uzyskania pozwolenia na wystawienie Najświętszego Sakramentu w pierwsze
piątki miesiąca i zaraz dodaje: „Za kilka miesięcy będą to wszystkie
piątki. Za rok lub dwa będą to wszystkie dni. Później będzie adoracja
dzień i noc. Piątek, pierwszy z tysięcy może, a może z milionów dni
wystawienia u oblatów. Jaki zaszczyt przygotowuje nam Jezus”.
Dokumenty kapituły
generalnej z września 1893 roku zawierają kilka gorzkich uwag pod
adresem wielkich eucharystycznych nadziei w formacji jego duchowych
synów. Oto jeszcze w 1888 roku pisał: „Jezus pragnie żertw
eucharystycznych; nie tyle żertw pokutnych, co żertw miłości i zdania
się na Boga oraz oddania nas samych w ręce Pana”.
Na wspomnianej kongregacji pojawił się także pełen zawodu tekst o.
Dehona: „Jestem w tej chwili bezsilny. Kiedyż będziemy mieć domy
adoracyjne dobrze zorganizowane, a zwłaszcza nasz dom adoracji? Panie,
daj mi łaskę czynienia lepiej”.
To wielki akt samokrytyki człowieka, który na co dzień posuwał się
daleko w praktyce adoracji i żertwy eucharystycznej. Wyznał w jednym ze
swych pism z 1915 roku: „Ołtarzem, na którym składam ofiarę, jest Serce
Jezusa. Jezus jest zarazem Kapłanem i Barankiem ofiarnym. Ofiaruję
codziennie moje serce wraz z Jego Sercem. Moje jest jak kropla wody
zmieszana z winem. Żyję w Sercu Jezusa i tam spotykam swych przyjaciół w
niebie i na ziemi”.
Myśl tę uzupełni klasycznym już dziś tekstem o swoim rozumieniu
wspólnototwórczego charakteru mszy św., pochodzącym z 1925 roku.
Znajdujemy go w ostatnim z zeszytów zawierających pamiętnikarski zapis
Jego drogi duchowej. Pod jej koniec wyznawał: „Uczestniczę w wielkiej,
wiecznie trwającej Mszy niebieskiej: Jezus ofiaruje się w niej swemu
Ojcu, nieskalany Baranek od początku, Serce Jezusa ofiara miłości na
chwałę Boga i dla zbawienia ludzi. Każda msza ma swe wspomnienia (communicantes):
łączę się więc z siedmioma uprzywilejowanymi aniołami, z całym wojskiem
niebieskim; z dwudziestoma czterema starcami, patriarchami i prorokami,
z czterema ewangelistami i apostołami. Łączę się z przyjaciółmi Jezusa:
Jego przyjaciółmi z Betlejem, czcicielami Jego dzieciństwa, przyjaciółmi
z Betanii, z Kalwarii, z czcicielami Jego męki; czcicielami Eucharystii,
dla których wzorem pozostaje św. Jan. Łączę się z męczennikami,
doktorami, papieżami, wyznawcami, dziewicami. Łączę się z wszystkimi
założycielami, świętymi od Serca Jezus [tutaj katalog tych świętych i
świątobliwych osób].
Msza ma też swoje intencje: modlę się za Kościół i jego wielkie obecne
potrzeby, o jedność i powrót heretyków i schizmatyków, za misje (…). Po
tej jednoczącej części mszy pozdrawiam Zbawiciela Jezusa w Jego
tajemnicach dzieciństwa, wraz ze wszystkimi Jego przyjaciółmi z
Betlejem: Marią, Józefem, pasterzami, królami, Anną, Symeonem; w
tajemnicach Jego życia publicznego z Jego apostołami i uczniami, w
tajemnicach Jego męki i śmierci”.
Kiedy umierał 12
sierpnia 1925 roku o godzinie 12.10, jak podają biografowie, składał swe
życie w ofierze zgodnie z zasadą ofiarowania siebie zapisaną w
Cahiers manuscrists: „Jak oblubienica miłująca pragnę myśleć zawsze
o Tobie; zjednoczenie z Tobą jest moją jedyną radością. Wzdycham do
chwili, gdy będę żyć z Tobą, przy Tobie; w głębokiej jedności z Tobą w
światłach nieba”.
To samo zaś wyraził syntetycznie słowami: „Kocham Ciebie, mój dobry
Mistrzu, w tym zawiera się wszystko”.
W tym prostym, nieomal lakonicznym sformułowaniu o. Dehon staje się
bliski duchowości św. Jana czy Augustynowemu stwierdzeniu „Ama et fac
quod vis” oraz sformułowaniom wielkich mistyków karmelitańskich XVI
wieku św. Janowi od Krzyża i św. Teresie Wielkiej.
O Dehonie, autorze tych myśli, powiedział podczas uroczystości
pogrzebowych biskup Binet z Soissons: „Wielka strona historii została
zamknięta; pióro wypadło ze zmęczonych rąk tego, który pisał nim od
sześćdziesięciu lat; jednakże aniołowie podnieśli to pióro...”. Swoimi
pismami o. Dehon ubogacił zgromadzenie tak wielce, że następne pokolenia
nie zdołają wyczerpać bogactwa jego myśli, zauważył jeden z biografów.
Rys duchowości
eucharystycznej przedstawiony powyżej za cytatami pochodzących z pism o.
Dehona spróbujmy zestawić ze współczesną doktryną Kościoła na temat
Eucharystii.
2. Eucharystia tertio millennio
ineunte
„Kościół żyje dzięki Eucharystii” ponieważ
z radością odkrywa w niej obecność Chrystusa. Ona też „wyznacza rytm dni
Kościoła, wypełniając je ufną nadzieją” (por. EdE 1). Po przekroczeniu
Roku 2000 Kościół nadal tkwi w tajemnicy Wieczernika, w mysterium
eucharisticum (EdE 2).
Próbujemy zrozumieć tę
tajemnicę i jako jej pierwszy rys odkrywamy związek z Mysterium fidei
– z Triduum paschalnym: „Ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, zstąpił do
piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał” (tamże).
2.1
Chrystusowe „Consumatum est”
Zdaniem Jana Pawła II „wydarzenie paschalne i Eucharystia, która je
uobecnia przez wieki, mają niezmierzoną «pojemność». Obejmują niejako
całą historię, ku której skierowana jest łaska Odkupienia” (EdE 5).
Ofiara Eucharystii „ma do tego stopnia decydujące znaczenie dla
zbawienia rodzaju ludzkiego, że Jezus złożył ją i wrócił do Ojca dopiero
wtedy, gdy zostawił nam środek umożliwiający uczestnictwo w niej, tak
jakbyśmy byli w niej obecni” (EdE 12). Prostą konsekwencją tej zbawczej
ekonomii paschalnej jest fakt, że „Msza św. uobecnia ofiarę Krzyża, nie
powiększa jej, niczego jej nie dodaje ani jej nie mnoży. To, co się
powtarza, to sprawowanie memoriale, ukazanie pamiątki, przez co
jedyna i ostateczna odkupieńcza ofiara Chrystusa zawsze uobecnia się w
czasie. Natura ofiarnicza tajemnicy Eucharystii nie może zatem być
pojmowana jako coś oddzielnego, niezwiązanego z krzyżem lub też
odnoszącego się jedynie pośrednio do ofiary na Kalwarii” (EdE 12).
Pięknie wyraził tę wewnętrzną, niezmienną naturę samoofiarowania
Chrystusowego św. Jan Chryzostom, gdy pisał: „Ofiarujemy wciąż tego
samego Baranka, nie jednego dziś, a innego jutro, ale zawsze tego
samego. Z tej racji ofiara jest zawsze ta sama. (…) Również teraz
ofiarujemy tę żertwę, która wówczas była ofiarowana, i która nigdy się
nie wyczerpie”.
II Sobór Watykański przypomni w tym miejscu, że wierni, „uczestnicząc w
ofierze eucharystycznej, w źródle i zarazem szczycie całego życia
chrześcijańskiego, składają Bogu Boską Żertwę ofiarną, a wraz z Nią
samych siebie” (KK 11).
Tak więc osnową teologii
Eucharystii na progu trzeciego tysiąclecia pozostaje niezmiennie jej rys
żertwy ofiarnej, opisywanej w tajemnicy paschalnej. Rozwinięciem tej
idei jest immolacyjny, ofiarniczy charakter sakramentalnego wydarzenia,
w którym chleb i wino stają się Ciałem i Krwią Chrystusa.
2.2
Eucharystia ofiarą
Z uwagi na związek
Eucharystii z ofiarą krzyża nabiera ona także cech autentycznej ofiary
składanej Bogu Ojcu, który ją przyjął, i ofiary, daru składanego
ludziom, zaproszonym do tego, by ów dar przyjęli jako komunię z
Chrystusem (EdE 16). Co więcej, w Eucharystii następuje wymiana darów. W
niej Chrystus przyjmuje za swoją ofiarę Kościoła, „który jest wezwany,
aby składając ofiarę Chrystusa, ofiarowywał także samego siebie”.
Ofiarniczy charakter Eucharystii przenosi się następnie z granic
wspólnoty eklezjalnej na wymiar ludzkości i świata – staje się ofiarą
sprawowaną na ołtarzu świata (EdE 8). Rodzi to dynamizm apostolski,
misyjny, ekumeniczny i konkretne akty miłosierdzia wobec potrzebujących,
którzy uosabiają tego samego Chrystusa, jaki składa siebie Ojcu pod
postaciami chleba i wina (por. KKK 2099-2100).
Ofiara eucharystyczna
jednoczy w postawie oddania wiernych żyjących i zmarłych (KKK 1368,
1371) i tych, którzy są uczestnikami chwały nieba (KKK 1370). Niezwykłej
teologicznej aktualności nabierają dziś, nieomal pół wieku po II Soborze
Watykańskim słowa św. Augustyna: „Całe to odkupione państwo, czyli
zgromadzenie i społeczność ludzi świętych, jako powszechna ofiara
składane jest Bogu przez Wielkiego Kapłana, który także sam w swojej
męce ofiarował się za nas, abyśmy stali się ciałem tak wielkiej Głowy, i
przyjął postać sługi... Oto co jest ofiarą chrześcijan: «Wszyscy razem
tworzymy jedno ciało w Chrystusie» (Rz 12,5) Kościół nie przestaje
powtarzać tej ofiary w dobrze znanym wiernym sakramencie ołtarza, przy
czym wie, że w tym, co ofiaruje, również sam składa się w ofierze”.
2.3 Eucharystia
adorowaną obecnością Chrystusa
Ten rys Ciała i Krwi
Pańskiej dzisiaj bywa kwestionowany. O ile jeszcze przyjmuje się
uobecnienie w Eucharystii podczas liturgii mszy św., o tyle pozostawanie
Chrystusa pod postaciami Chleba i Wina wydaje się dziś dla wielu, nawet
wewnątrz Kościoła, nadinterpretacją wydarzenia z Wieczernika. W stosunku
do tych niewątpliwie protestantyzujących tendencji Kościół przypomina
nauczanie Soboru Trydenckiego, powtórzone przez Pawła VI w jego
Uroczystym wyznaniu wiary z 30 czerwca 1968 roku:
„Każde tłumaczenie teologiczne, które w jakiś sposób chciałoby
przeniknąć tę tajemnicę, aby było w zgodzie z wiarą katolicką, musi
przyjąć, że po przeistoczeniu, w obiektywnej rzeczywistości, niezależnie
od naszego ducha, chleb i wino przestały istnieć tak, że od tego momentu
stały się Czcigodnym Ciałem i Krwią Pana Jezusa, które rzeczywiście mamy
przed sobą pod sakramentalnymi postaciami chleba i wina”.
Jan Paweł II rozwinie tę
myśl w kierunku duszpasterskim, stwierdzając między innymi: „Pięknie
jest zatrzymać się z Nim i jak umiłowany Uczeń oprzeć głowę na Jego
piersi (por. J 13,25), poczuć dotknięcie nieskończoną miłością Jego
Serca.
Jeżeli chrześcijaństwo ma się wyróżniać w naszych czasach przede
wszystkim «sztuką modlitwy», jak nie odczuwać odnowionej potrzeby
dłuższego zatrzymania się przed Chrystusem obecnym w Najświętszym
Sakramencie na duchowej rozmowie, na cichej adoracji” (EdE 25).
2.4.
Eucharystia owocem posługi kapłańskiej
We współczesnej
duchowości eucharystycznej często podkreśla się związek tajemnicy Ciała
i Krwi Pańskiej z nieodzownością osoby kapłana. „Zgromadzenie wiernych,
które zbiera się w celu sprawowania Eucharystii, absolutnie potrzebuje
kapłana z mocą święceń, który będzie jej przewodniczył, ażeby była
prawdziwie wspólnotą eucharystyczną” (EdE 29, zob. też 32). Chrystus
potrzebuje kapłańskich dłoni, biorących chleb i wino, i potrzebuje
kapłańskich ust, wypowiadających słowa sakramentalnej formuły, której
mocą dokonuje się w przeistoczeniu tajemnica transsubstancjacji.
Wszystko to staje się możliwe, ponieważ kapłan działa in persona
Christi „czyli w swoistym utożsamieniu się z Prawdziwym i Wiecznym
Kapłanem, który sam tylko Jeden jest prawdziwym i prawowitym Podmiotem i
Sprawcą tej swojej ofiary” (tamże).
Z tych zależności jasno wynika prawda, że Eucharystia stanowi źródło i
szczyt posługi kapłańskiej – zrodzonej w Wieczerniku, a spełniającej się
aż po paruzję kolejnymi pokoleniami kapłanów pozostających w promieniach
Miłości płynącej z Eucharystii.
Konsekwentnie należy też
przyjąć, że Eucharystia warunkuje duszpasterstwo powołań kapłańskich.
One rodzą się pod wpływem wielkości daru otrzymywanego w Chlebie i Krwi
Chrystusa, karmią się nimi i dojrzewają do pełni zakorzenienia w Miłości
Jedynego Kapłana i Jednej ofiary.
2.5.
Eucharystia tworzy i wychowuje do komunii
Skutkiem wymienionych aspektów teologii
Eucharystii staje się budowanie Kościoła pojętego jako komunia świętych.
Już podstawowy wymóg uczestniczenia w Eucharystii wiąże się z czystością
duszy, odzyskiwaną w sakramencie pojednania. Czyste serce pozwala na
komunię z Bogiem w Chrystusie przez działanie Ducha Świętego – czyli na
ów niewidzialny wymiar wspólnoty, który staje się widzialnym dzięki
Kościołowi (EdE 36). Chodzi tu o komunię z papieżem i biskupem, z całym
Ludem Bożym miejsca sprawowania Eucharystii (EdE 39). W komunijny
charakter Eucharystii wpisuje się też otwarcie na inne Kościoły (EdE 43)
i otwarcie na rzeczywistości ziemskie.
Nauczycielką tych
eucharystycznych postaw jest Niewiasta Eucharystii – Maryja. Prze całe
życie realizowała wymiar ofiarny Eucharystii (EdE 56), stanowiła istotny
element tajemnicy Kalwarii, gdyż tam do Niej zostały zaadresowane
zostały słowa powierzenia Jej opiece umiłowanego ucznia, a w nim całego
Kościoła (EdE 57). Jej hymn Magnificat daje się interpretować w
perspektywie eucharystycznej jako uwielbienie i dziękczynienie zarazem.
„Eucharystia została nam dana, ażeby całe nasze życie, podobnie jak
życie Maryi, było jednym «magnificat» (EdE 58).
3.
Ojciec Dehon w perspektywie Ecclesia de
Eucharystia
Papieski dokument o Eucharystii
przygotowany na XXI wieku zrodził się z innej teologii i dla innych
potrzeb Kościoła niż pisma i postawy o. Dehona. Sakramentologia
wykładana w Rzymie była przecież wzorcowym ujęciem neoscholastyki
jezuickiej. Pobożność eucharystyczna – najpierw sulpicjańska, potem
seminaryjna, parafialna i wreszcie sercańska korzystała z form
wypracowanych przez poreformacyjne praktyki procesji, wystawień,
błogosławieństw, prywatnych i publicznych adoracji. Nie brakowało też
inicjatyw kolejnych kongresów eucharystycznych czy działalności bractw i
stowarzyszeń Straży Honorowej czy im podobnych.
Jednakże analizując głębiej pisma duchowe
o. Dehona, jego teksty nauczania społecznego, zapiski codzienne czy
rekolekcyjne konspekty odkrywamy dziwną aktualność istotnych rysów
rozumienia Eucharystii. Obecne są w nim mianowicie żertwa, ofiara,
adoracja, związki z sakramentem kapłaństwa i wreszcie rodzący się z
pobożności eucharystycznej kult Maryi – Niewiasty Eucharystii. Swoistą
syntezą tak rozumianej doktryny o. Dehona o Eucharystii jest jedna z
jego konferencji zawarta w cyklu „Kapłańskie Serce Jezusa”. Nosi ona
tytuł Kapłańskie Serce Jezusa a
ofiara eucharystyczna.
Dla tych, którzy nie znają tego tekstu, wypada podkreślić, że o. Dehon
traktuje rzeczywistość Eucharystii jako strukturę złożoną. Buduje ją
mianowicie faza przygotowania, celebracji oraz dziękczynienia.
Zdaniem o. Dehona, faza przygotowawcza
Eucharystii jest wpisana w tajemnicę Wcielenia. Na długo przed
inkarnacyjnym zwrotem w teologii zapoczątkowanym w dobie II Soboru
Watykańskiego mamy tu zaznaczoną więź między kenozą Chrystusa w
tajemnicy Słowa Wcielonego a kenozą eucharystyczną. Według o. Dehona,
ciało, jakie przyjmuje Chrystus od samego początku, jest ciałem ofiary,
całkowitej żertwy – jak Baranek poświęcony na przebłaganie. W swoje
rozważanie o. Dehon wpisuje w tym miejscu argument psychologiczny: „Gdy
zdążał do świątyni na kultowe święta, bolał, spoglądając na nieskuteczne
ofiary. Jego Serce płonęło z pragnienia by ofiarą rzeczywistością
zastąpić ofiary figuratywne. To właśnie wyraził w Wieczerniku słowami
oddającymi pragnienie całego Jego życia: «Pragnąłem spożywać tę paschę z
wami».
Kolejnym etapem przygotowania Eucharystii,
zdaniem o. Dehona, była zamiana wody w wino w Kanie Galilejskiej oraz
cudowne rozmnożenie chleba.
Najbliższymi aktami przygotowania
Eucharystii było nauczanie o sądzie Bożym, obrazy o pannach mądrych, o
talentach, zapowiedź zburzenia Jerozolimy, wzór Marii Magdaleny i
Szymona celnika. A na chwilę przed ustanowieniem sakramentu Miłości
przygotowaniem staje się akt umycia nóg apostołom.
Eucharystia dla Jezusa stanowiła, zdaniem
o. Dehona, akt pełen „splendoru i dostojeństwa”. Dlatego przed jego
dokonaniem zadbał o przygotowanie Wieczernika, następnie drobiazgowo
ustanowił ryt opisany przez ewangelistów i św. Pawła. Zwłaszcza
apostołów ewangelistów wskazująca na niebezpieczeństwo niegodnego
sprawowania Eucharystii w epizodzie z Judaszem, daje o. Dehonowi okazję
do mocniejszego zaakcentowania postawy św. Jana, postawy pełnej
żarliwości i miłości: „Święty Jan przystąpił do komunii z najwyższą
żarliwością i miłością, bowiem tylko on do głębi pojął Jego
(Chrystusowe) nauczanie”.
On także spisał arcykapłańską modlitwę Jezusa, którą o. Dehon odnosi do
kapłanów i za kapłanów: „Tylko św. Jan dobrze zrozumiał sens
[doświadczeń Chrystusa w drodze z Wieczernika do Getsemani]. Pozostali
Ewangeliści nie byli w stanie ich odtworzyć” – zauważa założyciel
sercanów, wielki czciciel św. Jana.
Poświęci mu zresztą odrębną medytację zatytułowaną
Świety Jan, kapłan Serca Jezusowego
podobnie jak i osobie Matki Najświętszej.
Obok aspektu kapłańskiego Eucharystii,
włączonego w dehoniańską teologię i duchowość obecne są w nich także
aspekty adoracji. Kreśląc rys biograficzny, zwrócono uwagę, jak droga
była o. Dehonowi piątkowa adoracja Najświętszego Sakramentu. Traktował
ją jako dar Chrystusa i Kościoła dla swego Zgromadzenia, widział w niej
istotny rys życia wspólnoty zakonnej, źródło jego dynamizmu
apostolskiego i uświęcającego, przestrzeń spotkania w communio
sanctorum i przedsmak nieba. Okazuje się więc, że przez głębię
rozumienia i przeżywania Eucharystii, można dotrzeć do treści
ponadczasowych, wciąż aktualnych i jednakowo inspirujących. W przypadku
o. Dehona mamy więc swoistą równoległość jego teologii Eucharystii z
przesłaniem Ecclesia de Eucharistia. Co więcej – idzie on dalej w
określaniu społecznych konsekwencji miłości Serca Jezusowego,
promieniującej z Najświętszego Sakramentu. Eucharystia to wolność, to
sprawiedliwość, do osobowa więź – wzór dla więzi społecznych.
Warto więc w dobie przygotowań do
wyniesienia na ołtarze Sługi Bożego skorzystać z jego głębi rozumienia
Eucharystii – zwłaszcza w docieraniu do pulsującego w niej żywego,
zwycięskiego i pełnego mocy Serca Zbawiciela, nieustannie tworzącego
wraz nami, pomimo oporów świata, królestwo Najświętszego Serca –
królestwo prawdy i sprawiedliwości społecznej.